Menu
Dzisiaj jest: 15 Grudnia 2017    |    Imieniny obchodzą: Nina, Celina, Walerian

Historia w kamieniu zamknięta

{phocagallery view=category|categoryid=119|
imageid=2687|limitstart=0|limitcount=1|
detail=0|displayname=0|displaydetail=0|
displaydownload=0|namefontsize=25|namenumchar=3}

Na Kamieniu św. Wojciecha

Jeżeli ktoś twierdzi, że wakacje bywają nudne, to pewnie nigdy nie spędzał ich z nami. Samo Antoniewo jest miejscem wspaniałym do wypoczynku, a okolice kuszą do ich zwiedzania. Jeśli tylko pogoda dopisze, to można dosiąść dwukołowe rumaki i ruszyć w drogę.
18 lipca wybraliśmy się właśnie rowerami do kamienia świętego Wojciecha.

Początkowo cała grupa z wielkim entuzjazmem podeszła do tej wyprawy. Jednak mijające kilometry dały nam do wiwatu. Nasza trasa biegła z Antoniewa do Skoków, dalej przez Rakojady, Kakulin i Popowo Kościelne. Tam krótki przystanek, aby złapać trochę oddechu i ugasić pragnienie. Ruszyliśmy dalej. Po drodze zainteresował nas pięknie odrestaurowany dworek „Róża Poraju”. Po odczytaniu ciekawej historii tego miejsca, lekko zmęczeni wreszcie docieramy do Budziejewka, gdzie przy małym kościółku znajduje się kamień świętego Wojciecha. Zapoznaliśmy się z legendą kamienia, którego ogrom przerósł nasze najśmielsze oczekiwania. Oczywiście nie obyło się bez pamiątkowych fotografii, które pozwolą nam za parę lat wrócić do tego miejsca i tych mile spędzonych chwil. Po zasłużonym odpoczynku ruszyliśmy w powrotną drogę.
Przygoda goni przygodę - zgubione okulary Anety zawróciły nas z powrotem po przejechaniu zaledwie kilkudziesięciu metrów. Cała grupa rzuciła się na poszukiwanie, jednak zguby nie odnaleziono. Zapewne tylko pole pełne zbóż otaczające to miejsce oraz być może święty Wojciech wiedzą, w którym miejscu one spoczęły. Z półgodzinnym opóźnieniem wyjechaliśmy wreszcie do Antoniewa. Trzeba było nadgonić czas, przyspieszając tempa - musieliśmy przecież zdążyć przed nocą.
Po powrocie większość uczestników wycieczki stwierdziła, że na rowery w te wakacje się już nie wybierze. Ale zapewniam Was, że dwa dni później wszyscy byli zwarci i gotowi by przemierzać kolejne szlaki rowerowe.
Karolina K.

{phocagallery view=category|categoryid=119|displaydownload=1|detail=1|displaydetail=0|displayname=0}
{backbutton}
Ostatnio zmieniany: niedziela, 30 sierpień 2009 23:58
Więcej w tej kategorii: « Ahoj Kapitanie W epoce lodowcowej »
powrót na górę