Menu
Dzisiaj jest: 24 Czerwca 2017    |    Imieniny obchodzą: Danuta, Emilia, Jan

XIX Finał WOŚP w Skokach czyli o Wielkiej Orkiestrze ciut inaczej

{phocagallery view=category|categoryid=000|
imageid=0000|limitstart=0|limitcount=1|
detail=0|displayname=0|displaydetail=0|
displaydownload=0|namefontsize=25|namenumchar=3}

W ubiegłą niedzielę, 19-go stycznia 2011 odbył się w Skokach, tak jak w setkach miast i miasteczek całej Polski, XIX już Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Nasz Ośrodek – o czym samochwalczo czasem przypominamy – ma niemało wspólnego z Orkiestrą. Tu się bowiem narodził pomysł współuczestniczenia w tym wielkim i dobrym przedsięwzięciu już całkiem dawno i tu zupełnie malutka orkiestra grała kilka lat, zanim nie stała się wspólna dla Skoków i całej szerokiej okolicy. Obecnie uczestniczą w niej wolontariusze i wolontariuszki z naszego ośrodka, u nas też na mocy pewnej tradycji odbywa się po zakończeniu finału, późno w nocy, liczenie zebranych pieniędzy.

Liczenie pieniędzy wydaje się zajęciem bardzo podniecającym, ale to jeszcze jedno z powszechnych złudzeń. Nie chodzi nawet o brudne lekko śmierdzące mosiądzem palce, zmęczenie i monotonne przesypywanie stosów dwuzłotówek, pięciogroszówek i groszy. Chodzi o rzetelność i poczucie odpowiedzialności. Tak. Pieniądze moje mogą się nie zgadzać, pieniądze cudze czy wspólne MUSZĄ. Choć przecież ludzie mawiają u nas, że co moje to święte, co niczyje to moje, a co wspólne to niczyje.
To liczenie pieniędzy a także praca wolontariuszy pokazuje przy okazji dwie rzeczy.

Po pierwsze, że koncertowy finał Orkiestry, czy to Warszawa czy Skoki to rodzaj gwiazdy na choince – kolorowej i błyszczącej i na samym czubku. Poza nią jest praca: przygotowania, rozmowy, umowy, zbieranie pieniędzy ale potem także ich wydawanie tj. drobiazgowe rozliczanie zakupów specjalistycznego sprzętu medycznego, negocjacje, księgowanie. Są zawrotne sumy, są finansowe kontrole ale najważniejsza jest wiarygodność. Dlatego ludzie dają tu swój czas i pieniądze. Orkiestra ma swoją stronę internetową – poczytajcie sobie czasem. Warto pamiętać, że wiele takich fajerwerków ma swoją drugą stronę: wysiłku, drobiazgowej pracy, organizacji, łączenia wielu drobnych spraw i wielu pojedynczych ludzi. Ot, choćby start promu kosmicznego, na który zjeżdżają się ludzie zrobić jedyne w swoim rodzaju zdjęcie: rozbłysło, poleciało.

Po drugie, coraz bardziej się przekonuję, że Wielka Orkiestra Świątecznej pomocy nie jest Wielka bo jest międzynarodowa, huczna i gwiazdorska – a przecież jest i medialna i huczna i międzynarodowa i czasem trochę gwiazdorska – tylko jest wielka bo jest spontaniczna, obywatelska i jest w jakiś sposób nasza. Orkiestry nie robi telewizja, Warszawa ani sam Jerzy Owsiak nawet, gdyby dał się w Warszawie wystrzelić z armaty. Orkiestrę robią ludzie, dzieci, gimnazjaliści, przedszkolaki, dorośli. Dzieciaki w różnym wieku, spędzające cały dzień na zbieraniu do puszek pieniędzy nie dla siebie, maluchy na scenie, także teoretycznie rozważni i gospodarni dorośli, którzy w symbolicznych licytacjach są gotowi wpłacać spore pieniądze za czekoladową świnkę aby ją następnie… zostawić do drugiej licytacji. I tak to leci w Szczecinie, Gorlicach, Piotrkowie, Gnieźnie, w Skokach, w Polsce, gdzie podobno nic się nie da porządnie zorganizować a ludzie są samolubni i interesowni. No niby się nie da a ludzie są. A może nie są?

Adam Pohl

{phocagallery view=category|categoryid=000|displaydownload=1|detail=1|displaydetail=0|displayname=0}
{backbutton}
Ostatnio zmieniany: poniedziałek, 17 styczeń 2011 11:16
Więcej w tej kategorii: « Serdeczne granie
powrót na górę