Menu
Dzisiaj jest: 21 Września 2017    |    Imieniny obchodzą: Hipolit, Mateusz, Daria

Podróżnik za uśmiech znowu wśród nas

{phocagallery view=category|categoryid=339|
imageid=7841|limitstart=0|limitcount=1|
detail=0|displayname=0|displaydetail=0|
displaydownload=0|namefontsize=25|namenumchar=3}

To była dość niespodziewana, choć bardzo miła wizyta. We wtorek, 10. maja, po raz trzeci zawitał do Antoniewa pan Mariusz Kurc, podróżnik ze Szczecina. Spotkał się z młodzieżą, aby podzielić się nie tylko wrażeniami ze swoich licznych podróży, ale przede wszystkim, by dać świadectwo, że człowiek może wiele, jeśli tylko tego bardzo chce.
Sam podróżnik ze swoich podróży po świecie uczynił sposób na życie. Pomyślicie, że takie podróże to droga zabawa, co? Okazuje się, że można z niewielką ilością pieniędzy, z małym plecakiem i śpiworem oraz z życzliwością do świata zobaczyć takie miejsca, o których wielu z nas nawet się nie śniło.
Jak to się stało, że kilkanaście lat temu osiemnastoletni absolwent zawodówki, chłopak, z którego się śmiano, nierzadko poniżano, który nie zaznał ciepła i czułości w domu, który bał się, że podobnie jak mama wpadnie w szpony alkoholizmu, nagle decyduje się wyruszyć w świat?
Nie zna języków obcych, ma niewiele pieniędzy w kieszeni i autostopem objeżdża Europę Zachodnią? Wariat, można by pomyśleć. A jednak nie wariat. To wrażliwy i pełen życiowej mądrości człowiek, który postanawia zawalczyć o siebie i wyjść na prostą po zawirowaniach życiowych. Poznał smak braku wolności, wie, co to więzienie, ale ma silny charakter i potrafi wytrwale dążyć do wytyczonego celu.

Te podróże to nie tylko zwiedzanie świata, ale walka o przetrwanie, to spotykanie ludzi, którzy potrafią się dzielić z innymi, niczego nie oczekując w zamian, to odkrywanie siebie. To także świadomość samego siebie, wiara w siebie i jasno sprecyzowane własne oczekiwania od życia. A te oczekiwania to nie marzenia o luksusowej i wygodnej egzystencji, ale godne człowieka życie, przeżyte w sposób mądry i w zgodzie z samym sobą. To świadomy wybór samotnej podróży, dopóki starczy sił, to odkrywanie wciąż na nowo, że o bogactwie człowieka i jego zadowoleniu nie decyduje zasobność kieszeni czy stan konta bankowego. To przekonanie, że nawet samotna podróż nie czyni z człowieka samotnika i odludka.
Ileż trzeba siły, aby tak pięknie zmagać się z życiem?!
Można zazdrościć panu Mariuszowi tego, co zobaczył i przeżył, ale można też zacząć inaczej myśleć o sobie samym. Można starać się robić to, czego samemu się chce, wbrew największym nawet przeciwnościom i życiowym zakrętom.
Tak sobie myślę, że to najważniejsze przesłanie, jakie pan Mariusz zostawia tym, z którymi się spotkał, by uwierzyli, że nic nie jest przekreślone, że nie wolno rezygnować z realizacji najbardziej nawet nierealnych celów.
Jeśli coś z tego przesłania zostanie w każdym z nas, dorosłych i młodzieży, to będzie to chyba najpiękniejsze podziękowanie dla podróżnika, który całym sobą zaświadcza, że nawet największe kiedyś „popychadło” może odnaleźć szczęście w oczach afrykańskiego dziecka, przytulającego się z ufnością do nieznajomego wędrowca, który nie dość, że przybył nie wiadomo skąd, to jeszcze jest biały, czyli inny niż pozostali ludzie dokoła.
Reakcja młodych i skupienie, z jakim słuchali podróżnika świadczy o tym, że im zaimponował i dodał sił do zmagań z własnymi słabościami. Zanim odwiedzi nas kolejny już raz, zostawił kilka zdjęć z własnego archiwum, byśmy je oglądając uwierzyli, że człowiek to jednak silna istota, bo potrafi się podnieść z największego nawet upadku. 

I.K.

     {phocagallery view=category|categoryid=339|displaydownload=1|detail=1|displaydetail=0|displayname=0}{backbutton}
Ostatnio zmieniany: środa, 11 maj 2011 12:05
powrót na górę