Menu
Dzisiaj jest: 11 Grudnia 2018    |    Imieniny obchodzą: Waldemar, Damazy

Taka niegdyś zadymiara ...

Rok 1997 (nie pamiętam dokładnie daty) to rok, w którym przywieziono mnie do Ośrodka w Antoniewie. 27 czerwca 2000 r. to opuszczenie M.O.W i szczerze mówiąc nie jestem w stanie określić, która data bardziej mnie przerażała.

Przekraczając po raz pierwszy bramę płakałam, płakałam ze strachu przed nieznanym. 4 lata później po raz ostatni opuszczałam to miejsce i również płakałam, płakałam przed nieznanym. Przez pierwsze 2 lata byłam trudną wychowanką (okres buntowniczy),czerpałam przyjemność z ranienia i krzywdzenia innych wychowanków lub wychowawców, krzywdzenia nie tylko czynem ale i słowem. Nie rozumiałam wtedy przekazu od wychowawców, bądź całego grona pedagogicznego. Każda próba pomocy w moim kierunku przez w/w osoby była odbierana jak atak bądź szykanowanie mojej osoby. Wtedy wydawało mi się, że postępuję prawidłowo, że im bardziej będę nieprzewidywalna w swej agresji tym bardziej będę szanowana i akceptowana przez wychowanków. Może i tak było, lecz niestety każdy co we mnie to podziwiał i z tego względu chciał się zaprzyjaźnić, dziś juz wiem, nie był moim prawdziwym przyjacielem. Myślałam jestem super dziewczyną, mam pozycję, nie jestem szarą myszką...naśmiewałam się i dręczyłam słabszych i spokojniejszych. Z perspektywy czasu wiem, to nie ja byłam tą super dziewczyną, to te tzw. „Szare Myszki” były dużo lepsze ode mnie. Pomyślicie dlaczego? Hmmm..., bo były sobą, nie udawały kogoś innego, nie grały pod publikę, po prostu zachowały twarz i dla wyrobienia lepszej pozycji w grupie nie dochodziły krzywdą innych. Dziś mam wyrzuty sumienia, dziś postąpiłabym inaczej ,wiedziałabym, że oczekując szacunku i sympatii, daj coś w zamian, nie staraj się tylko żądać, brać, zabierać. Bardziej „Git” będziesz pokazując swoją prawdziwą twarz, osobowość. Nie zgrywaj kogoś, kim nie jesteś.Po dwóch latach lansowania się na niegrzeczną dziewczynkę, coś prysło, coś się zmieniło. Zaczęłam się rozglądać dookoła. Co zobaczyłam? Zobaczyłam mnóstwo życzliwych mi ludzi, Wychowawców, którzy rozmowami ze mną próbowali nakierować mnie na prawidłową drogę, Nauczycieli którzy wpajali we mnie wiedzę, która przyda mi się w życiu. Całe grono ludzi zaczynając od Dyrekcji, Wychowawców, Nauczycieli, kończąc na kucharkach i innych ludziach pracujących w Ośrodku. Starałam się być sprawiedliwa w ocenie innych jak i samej siebie. Polubiłam to miejsce i tych ludzi :)
Zaczęłam brać czynny udział w różnorakich konkursach i zabawach. Robiliśmy Mini Playback Show, konkursy kulinarne (zawsze miałyśmy super pomysły), zawody sprawnościowe, a nawet byłam na wycieczce w Warszawie w Sejmie na spotkaniu z Poseł Krystyną Łybacką. Uczestniczyłam w Samorządzie klasowym i organizowaliśmy zbiórkę złomu, a pieniążki przeznaczaliśmy na wycieczki. Przystąpiłam do Sakramentu Bierzmowania :)
Dzięki życzliwości i zaradności Dyrekcji, udało nam się nawet wyjechać na praktyki gastronomiczne do Francji do miejscowości Saint Omer. Przy okazji wycieczki do Paryża zwiedziliśmy Katedrę Notre-Dame, Wieżę Eiffla, Sacre Care. Poznaliśmy także i inne miasta i miasteczka tego pięknego kraju. Zabraliśmy ze sobą mnóstwo wspomnień i pięknych zdjęć jak i również ciekawych przepisów kulinarnych :)
Odnalazłam samą siebie, poznawałam na nowo swoje zainteresowania, umiejętności, słabe i mocne strony. Zaprzyjaźniłam się z ludźmi, których niegdyś uważałam za wrogów.
Pamiętam, jak któregoś wieczoru poszłam do sekretariatu, aby zadzwonić do rodziny. Dyżur miał wtedy Pan Dyrektor Jerzy Wolny (postrach wszystkich wychowanków).Rozmawialiśmy chwilę, nawet nie spostrzegłam, kiedy opowiedziałam o całym swoim życiu, o wybrykach, jakich się dopuściłam, o sytuacji rodzinnej, w jakiej byłam, o wszystkim o czym w życiu nie chciałabym, aby ktokolwiek się dowiedział. Pan Dyrektor nie skrytykował mnie, nic nie mówił, tylko słuchał. Potem wyjął czekoladę z biurka i powiedział... (pamiętam te słowa do dziś): „Może choć na chwilę osłodzę Ci życie”. Popłakałam się wtedy, a nigdy nie pokazywałam łez. Pomyślałam, dlaczego On nie jest moim ojcem? Nigdy tego nie zapomnę!!! Jeśli będzie Pan to czytał, to chciałabym Panu powiedzieć, że tymi słowami nauczył mnie Pan na nowo zaufać drugiemu człowiekowi. Serdecznie Panu dziękuję :). Dziś wspominam bardzo miło pobyt w Ośrodku, wiele się tam nauczyłam, poznałam wspaniałych ludzi. To z Ośrodka wyniosłam to, co dla sieroty najcenniejsze - przygotowanie do dorosłego życia!
Wychodząc na stałe bardzo się bałam, inni się cieszyli -WOLNOŚĆ-nasza upragniona wolność. Wracamy do domu, a ja ??!! Ja się bałam i płakałam, bo przecież Tu jest mój dom - myślałam. Nie miałam dokąd pójść, bałam się tego, przed czym na wolności uciekałam, bałam się, że bez tych ludzi sobie nie poradzę.
Już prawie 9 lat jak jestem poza Ośrodkiem i jedno wiem na pewno, to ogromne szczęście, że trafiłam właśnie do tego Ośrodka i pod opiekę tych właśnie ludzi. To dzięki nim mam wszystko, co do tej pory osiągnęłam. Wyniosłam wszelkie wartości i wskazówki na przyszłość od ludzi, którzy intensywnie przygotowywali mnie do dorosłego życia.
Dziś mam 27 lat i jestem szczęśliwą mężatką, ułożyłam sobie życie!!!
Zdobyłam wykształcenie, mam swoje mieszkanie i super pracę.
Pracuję jako…(i tu będziecie się śmiać!!!)...Kierownik w Agencji Ochrony Osób i Mienia- to dobre, co ? Ha ha, taka niegdyś zadymiara, sama to mienie naruszała, a tu teraz proszę!!! To jest dowód na to, że dla chcącego nic trudnego!!!
Chciałabym życzyć wychowankom, którzy są w okresie buntu, tak jak niegdyś byłam ja, aby jak najszybciej otworzyli szeroko oczy i przyjrzeli się dokładnie swojemu życiu i postępowaniu wobec innych. Nie żądajcie, nie dając niczego w zamian. Natomiast całemu gronu pedagogicznemu życzę wytrwałości i pragnę serdecznie podziękować za cały trud i opiekę włożoną w moje wychowanie.
Kochani, nie zwątpcie nigdy w to co robicie, spójrzcie na mnie...ja jestem owocem waszej ciężkiej pracy. Dziś mam wszystko co mogłam sobie tylko wymarzyć, godnie patrzę w lustro i jestem dumna z tego, jakim jestem człowiekiem!!! A to wszystko dzięki Wam!!!
Pozdrawiam i jeszcze raz serdecznie dziękuję :)
Była wychowanka M.O.W w Antoniewie
Irena L (Ś)
{phocagallery view=category|categoryid=37|displaydownload=1|detail=1|displaydetail=0|displayname=0}
Ostatnio zmieniany: czwartek, 15 styczeń 2009 23:04
powrót na górę